poniedziałek, 20 lutego 2017

Artjournal #2 - "Wzory"


Wzory, wzorki... w artjournalach ich pełno. Tu kropki, tam trójkąty, kwadraty, heksagony... Hmmm... te ostatnie, obok kropek, krp i kropeczek, chyba bez przerwy już od lat są najmodniejsze... A do tego dochodzą jeszcze kreski (proste, falowane, łamane), serduszka, gwiazdki i co się komu wymyśli. Wlasnie o takich wzorach pomyślalam, gdy zobaczyłam temat artjournalowego wyzwania na artjurnalowym blogu (kurcze, wiedzieliście, ze taki blog istnieje? YEAH!). A potem... Potem oczywscie stworzyłam zupełnie inny wpis...


Grunt to zrozumieć


No dobra, może nie tak do końca inny, bo jednak kropki są. Ale nie o te kropy, kropki i kropeczki tu chodzi a o wzór... fizyczny. A dokładnie o wzór związany z teorią wzgledności Einsteina. A jeszcze bardziej o jego slowa, jakże znamienne i aktualne niemal w każdej sytuacji...

Ileż razy zdarza nam się wiedzieć i nie rozumieć ani słowa? I nie chodzi tylko o teorię wzgledności, której wzór wyrecytuje chyba każdy, ale powiedzieć o niej coś więcej? Przyznam szczerze - nie ogarniam... I pewno nie tylko ja. Mąż próbował mi to tłumaczyć kilka razy, ale kompletnie gubię się w tych wszystkich czasoprzestrzeniach...

Za to wiem, że pukt widzenia zalżzy od punktu siedzenia. Że dana rzecz w oczach kogoś innego może być zupełnie inna. Wiem to i pewnie wielu z Was też to wie. Ale w praktyce trudno to zrozumieć. I dlatego tak trudno nam się porozumieć. A wystarczyłoby po prostu zrobić ze swojej wiedzy użytek i zrozumieć, że ktoś mówiąc to samo, co my, może mieć na myśli zupelnie coś innego. Świat byłby duzo fajniejszy, prawda?



Artjournalowy poligon doświadczalny


Ten wpis, jak zwykle, stał się moim artystycznym poligonem doświadczalnym. Po raz pierwszy zastosowałam tu w trakcie journalowania embossing na gorąco. Puder (i inne media wykorzystane w pracy: mgielki, gesso) kupiłam już jakiś czas temu w sklepie Przyda-sie.pl. Postanowiłam wypróbować też nową maskę, kupioną w promocji w sklepie 7dots studio.

Jest niebiesko i szaro, choć planowałam zupełnie inaczej: w pomarańczach i żółciach. Ale może... może tak niebiesko mi w duszy grało? jest inaczej niż zwykle, trochę chaotycznie, trochę nie tak, jak było zamierzone... Ale przecież w tym tkwi urok artjournalingu, prawda?



Wpis zgłaszam do artjournalowej zabawy na blogu ArtJournalLove.

4 komentarze:

  1. rewelacja, fantastyczne podejście do tematu... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne! Bardzo lubię wpisy, które nie pochodzą z gotowych sklepowych wycinanek,jakich pełno w art journalowych pracach. Taki wpis od razu ma inny, niepowtarzalny charakter:-)

    OdpowiedzUsuń